pazdziernikowe bieszczady.
udalo sie pojechac do wetliny na 4 dni. niesamowity to zastrzyk energii dla mnie. tym razem bylo jakos inaczej. do tej pory pogoda zwykle calkiem dopisywala, tym razem byla albo bardzo udana, albo wrecz przeciwnie. i niezaleznie od niej czas wykorzystalismy maksymalnie. chodzilismy po gorach, pojechalismy na slowacje, codziennie od rana do wieczora bylo co robic. ten wyjazd byl tez inny dlatego ze pierwszy raz bylismy tak bardzo nieanonimowi. piotrka kuzynka mieszka w bieszczadach wreaz ze swoim mezem od kilku lat. genialna dziewczyna, bardzo fajni ludzie - codziennie wieczorem wiec spotykalismy sie przy zimnym piwku, wlasciciel naszej ulubionej knajpy tez mial dla nas czas i to bylo mile. zawsze czulam sie cudownie w gorach, teraz czulam sie jeszcze bardziej na swoim miejscu.
a poniewaz w koncu udalo mi sie schudnac - 15 kilo !! - to poraz pierwszy od dawna chodzenie nie sprawialo mi trudu i nie musialam co chwile odpoczywac po 20 minut. cudnie! :)
a-nulka 2011-10-21 13:02:09
skomentuj (1)
.
w niedziele padalo... LALO !! wiec, dzisiaj swieci slonce.
a-nulka 2011-09-19 15:37:09
skomentuj (0)
wrzesniowo.
lato minelo praktycznie. ale kiedy? czy ktos je widzial? w ktoryms momencie czulam sie jak zamknieta w pudelku, duszno, ciasno i ciemno. brakowalo mi slonca. a potem kiedy bylo kilka dni slonecznych lezalam plackiem i chlonelam. plywalam w tym roku moze dwa razy w jeziorze. zestarzalam sie, czy o co chodzi? do tej pory nie bylo lata, zebym nie siedziala w nidzkim, do tego stopnia, ze chcialam jechac chociaz na jeden dzien, dla tych 10 minut... wszystko sie zmienia. mazury sie koncza, zal mi tego, wspomnienie dziecinstwa zostanie, ale bedzie inaczej. raz ze ze szczecina daleko, a dwa mam swiadomosc wieku babci, ktora o dziwo wcale nie chce zamieszkac z zami jeszcze, woli byc u siebie. a poki co jest w szczecinie, bo skoro mozna poprawic komfort zycia, to nigdy nie jest na to za pozno i od dzis zaczyna rehabilitacje po aloplastyce kolana.
nasze mieszkanie nabralo juz ksztaltu i jest prawie prawie gotowe do wprowadzenia sie. taras juz nawet mamy :) na przyszly rok bedzie jak znalazl. zostanie ogrodzic nasz malenki ogrod, dorobic schody. w mieszkaniu brakuje jednych drzwi i... szaf, co jest najwiekszym problemem. ale juz mamy pana, ktory nam je zrobi, tyle ze pewnie dopiero w drugiej polowie pazdziernika, jak nie pod koniec.
chcialabym znalezc prace... bylaby pelnia szczescia.
a-nulka 2011-09-12 10:25:10
skomentuj (2)
szczecin... bieszczady.
mieszkam w szczecinie, juz calkiem, na stale, w koncu! zastanawialam sie jakis czas temu - czy bede tesknic za warszawa? czy bedzie brakowalo mi tej wielkomiejskosci? tych fajnych autobusow, metra...kasownikow? ;) okazuje sie, ze niczego mi nie brakuje, za niczym nie tesknie. wrecz przy okazji ostatniej wizyty poczulam sie przytloczona, nie umialam sie odnalezc w tym tloku i halasie, jak szybko czlowiek odzywczaja sie od zlego, ojjjj. jedyny minus tego wszystkiego to odleglosc do wetliny... okolo 1020 km! i w zwiazku z tym w zeszlym tygodniu pojechalismy na dwa dni ;) i bylo genialnie, jak zawsze!! :D ach.
a-nulka 2011-07-09 19:57:32
skomentuj (0)
cztery sciany.
wyglada na to, ze bedziemy mieli swoje cztery sciany, swoje wlasne, tylko nasze... w szczecinie. :) bedzie daleko w bieszczady, daleko na mazury, ale wreszcie w domu. :D
a-nulka 2011-02-21 17:38:49
skomentuj (0)
juz za tydzien swieta...
a u mnie? dobrze! chyba.. ale tak, dobrze. kto by pomyslal? dzisiaj mazury, w poniedzialek szczecin. chcialam w gory, nie ma kiedy. na sylwestra moze jutra krakowska, ale tez nie wiem tak do konca jak to bedzie. no, to w droge! :D
a-nulka 2010-12-17 10:08:30
skomentuj (1)
a może?
a może coś jeszcze z tego będzie? sama nie wiem, czy to jest możliwe. ale to ostatni moment, kiedy można się przekonać. ostatnia próba. jeśli się uda, to ok. jeśli nie, to będę miała do podjęcia kolejne decyzje. tak czy inaczej, jakoś to będzie. tylko jak? fajnie się patrzy na życie z perspektywy czasu... tyle że trzeba czekać.
a co poza tym? jestem w szczecinie. jestem szczęśliwa. tu nie da się inaczej. w niedziele powrót do rzeczywistosci. za dwa tygodnie mazury, tak jak tydzień temu. a grzybów zatrzesienie. szkoda sie prostować, lepiej chodzić w zgięciu bo one dosłownie rzucają się na człowieka.
dobranoc ;)
a-nulka 2010-09-10 23:30:46
skomentuj (0)
